niedziela, 14 lipca 2013

Air adventure - bliższe spojrzenie

Kto właśnie kupił MacBooka Air albo miał okazję bawić się nim dłużej, może sobie podarować posty z tej serii. To będzie opowiadanie z oazy na pustyni autorstwa odwodnionego turysty z Europy.

Niniejszym stałem się właścicielem nowiutkiego MacBooka Air, który po pięciu latach zastąpił mój poprzedni komputer (też Mac, tylko że biały i plastykowy). Nowa maszyna właśnie przyjechała do mnie z Chin.





Kontemplując mój nowy nabytek, zacząłem liczyć jego "otwory". Wyszło mi, że ma ich pięć. Począłem więc przyporządkowywać im zadania i okazało się że prócz gniazda Thunderbolt i Mini Display Port (to po prawej stronie) oraz - z lewej - styku Magsafe 2 i gniazda słuchawek/mikrofonu w jednym, wystarczyło miejsca na jeden tylko port USB. Niech będzie pociechą, że to USB 3.0. Zresztą, powiedzmy sobie szczerze: na bocznych krawędziach zwężającej się obudowy MacBooka Air żadne gniazdko się więcej nie zmieści. Nie rozumiem tylko, czemu wydawało mi się, że MacBook Air ma dwa gniazda USB...

Skoro już mowa o gniazdach i stykach, to muszę zauważyć, że podłączanie MacBooka Air do prądu wiąże się z poćwiczeniem sprawności manualnej. Zwłaszcza, jeśli znajdujące się obok gniazdo USB jest zajęte. No, ale sam chciałem małego sprzętu…

A teraz o głośnikach: jak Apple to robi, że w tak niewielkim urządzeniu udaje im się osiągnąć dźwięk, jakiego nie znajdowałem często w większych komputerach? Głos syntezy mowy brzmi świetnie, a i muzyka zdaje się nawet przebijać z jakimiś niższymi tonami. Bez przesady - to w końcu laptop i do tego cienki, ale jednak dźwięk jest przedni. Być może jest to skutek zainstalowania obu głośników pod powierzchnią klawiatury.

Rozmawiając z właścicielem trzynastocalowego MacBooka Air usłyszałem, że mniejszy model, czyli ten mój, ma stanowczo mniejszy gładzik. Owszem, jest mniejszy, ale nie stanowi to większego problemu. Gesty wciąż można wykonywać bez przeszkód. No i co za komfort, że niektórych skrótów klawiszowych nie potrzeba wprowadzać kosztem akrobacji wielopalczastych!

Aha, zapomniałem powiedzieć, że żwawość i tempo wykonywania różnych operacji urzekają mnie od pierwszej chwili. Uruchamianie systemu jest błyskawiczne. Trwa kilkanaście sekund (zobaczymy, co będzie, jak pojawi się więcej programów uruchamianych przy starcie).

Tymczasem pozostawiam Was aż do kolejnego wpisu, który niewątpliwie nastąpi.

1 komentarz:

  1. Witam serdecznie.
    Również posiadam macbooka Air, model jedenastocalowy.
    Mój komputer ma 2 porty USB. Wydaje mi się, że twój model Robercie jest taki sam jak mój. Jeśli tak istotnie jest, to coś się nie zgadza. :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń